Obserwatorzy

sobota, 21 lutego 2026

No i odlecieli.............................



 Wczoraj moje ptaszki wyfrunęły z gniazda. Już są u siebie, a od poniedziałku szkoła i rutynowe zajęcia. Kalina: kadeci, granie i jiu jitsu , Eryk piłka nożna i orkiestra szkolna. Co drugi dzień jakieś zajęcia im wypadają. Ja oczywiście z nosem na flight radarze, obserwowałam sobie "ichni" odlatujący samolocik".

No ale u nas doznały wszelkich zimowych rozkoszy - w pierwszy dzień lepiły bałwana z resztek śniegu, który został po lekkiej odwilży, w nocy śniegu dosypało.  Na drugi dzień pojechali na  lodowisko, tata dodatkowo proponował aquapark, ale nie chciały, bo przecież śnieg czekał. Wrócili do domu, usypali śniegową górę i ćwiczyli tarzanie się w śniegu, przewroty, pady, co kto chce. 

Dwa dni od rana do wieczora spędzili na stoku narciarskim. Najpierw ośla łączka, potem już zjeżdżali z najwyższego stoku. Szybko się nauczyli jak na początkujących, którzy narty widzieli tylko na obrazku. 

Zaliczyli też mały kulig, zjeżdżanie na sankach z górki i lepienie igloo. 

W czwartek byli na targu (obowiązkowo), potem pojechali do starszego syna. Tam mieli też inne, równie atrakcyjne rozrywki. Jeździli ciężarówką, traktorem i taką ładowarką z widłami, koparką i nie wiem czym tam jeszcze. Wypróbowali cały sprzęt gospodarski.

Wieczorami graliśmy w różne gry planszowe, karty. Nawet starczyło im czasu na trzymanie nosów w telefonach i rozmowy z mamą, 

Myślę, że to były dla nich naprawdę fajne ferie. I poszczęściło  się nam  tym śniegiem.

Wczoraj przed odjazdem jeszcze odczyniali do ostatniej chwili te śniegowe harce. U nich w tym czasie lało, typowa "angielska pogoda".

Teraz pozostaje mi oczekiwanie do następnego przyjazdu i tęsknota. Dobrze, że są video rozmowy, to widzimy się przez szybkę raz w tygodniu, ale to nie to samo przecież. 

Zuzia wczasowała się na obozie treningowym w Murzasichlu. Też mieli atrakcji sporo, narty, snowbord, chyba dla naszej Zuźki aż za dużo, bo przed odjazdem do domu coś sobie zrobiła w kolano i nie mogła nawet chodzić, Podstawową opiekę dostała na miejscu, ale w poniedziałek muszą ją rodzice wziąć do jakiegoś specjalisty. Z czym przesadziła - czy z nartami, czy z treningiem czy z harcami na śniegu, tego za chińskiego boga nie chce wyjawić. Jak się wyjaśni co z tym kolanem i odzyska sprawność, to może na drugi tydzień ferii wpadnie do dziadków. Ale zdrowie najważniejsze, niech się najpierw wykuruje.