Obserwatorzy

sobota, 10 stycznia 2026

doczekałam się................

 Przez cały tydzień czekałam na sobotę. Z dwóch powodów: - po pierwsze - wnuczka miała brać udział w turnieju karate, po drugie - seniorzy w sobotę śpiewają.

Jak już doczekałam sobotniego ranka, to zaczęło się buszowanie po stronach karateckich w poszukiwaniu linka do transmisji z zawodów. Sama nie znalazłam, więc posiłkowałam się Czatem GPT, Copilotem i czym się dało. Nic nie znaleźliśmy. Transmisji nie było. 

W końcu udało mi się znaleźć drabinki kumite i rozczarowałam się od razu, bo wydawało mi się, że wnuczka zebrała "baty" zaraz w pierwszej walce. Tak bywa. 

Zajęłam się oglądaniem serialu "Bestia we mnie" . Parę razy musiałam przewijać, bo mnie drzemki dopadały. No ale udało mi się coś tam obejrzeć. 

Po Voice Senior, którym się nie zachwyciłam,  zajrzałam jeszcze raz do tych drabinek. I cóż się okazało- wnuczka wygrała jeszcze inne walki i w sumie zgarnęła srebrny medal w swojej kategorii. 

Zdjęcia zamieścił klub wnuczki. Oglądałam może 100 razy. Nawet syn i synowa załapali się na triumfalną fotkę.

Dzisiejszy dzień oczywiście też zaczęłam od kawy i oglądania fotek.


Teraz czekam na wydarzenia zagraniczne. Wnuczka z rodzicami w lutym leci na zawody do Londynu. Spotkają się  też rodzinnie z angielskimi. Potem angielscy przylatują na ferie do dziadków. Czekania, a
 czekania pod dostatkiem.



Zima trwa. Właśnie dosypuje drobny śnieżek i mróz się lekki też rozgościł na dobre.

piątek, 2 stycznia 2026

no i mamy zimę................

 Nastała i u nas. Na jak długo - tego nie wie nikt. Ale od rana sypie śniegiem. Raz drobniuteńkim, raz grubym; puder,  który leżał do tej pory na ziemi, przeobraził się już w niezłą kołderkę. Do jutra będzie pierzyna, taka jak to dawniej bywały, maszyna odśnieżająca pójdzie w ruch.

Póki co, oprócz codziennego wynoszenia śmieci, mąż nie ma zajęcia i z upodobaniem stoi przy garach, z czego ja się cieszę, bo gotowanie nie jest moim ulubionym. Ale przez to stałam się zupełnie bezrobotna i dni mijają mi na drzemkach przed telewizorkiem.

Do przyjazdu dzieci na ferie jeszcze 1,5 miesiąca. Chciałabym, aby się ten śnieg utrzymał, bo saneczkowanie to dla nich frajda. U siebie tego nie mają. No ale "wola boska i skrzypce" - co będzie, to będzie, wpływu na pogodę nie mam.

Powinnam uporządkować drugą komodę, ale tak mi się nie chce! pewnie jak już niczego w szufladach nie będę mogła znaleźć, to się za to zabiorę. 

Nadal oglądam Homeland i przysypiam na co drugim odcinku, ale jestem już przy szóstej serii, mam nadzieję, że dobrnę do końca. Wyprodukowano osiem sezonów. I przysypiam nie dlatego, że nudne, tylko dlatego, że starcze drzemki mnie bez powodu dopadają.

Coś tam podczytuję, długą przerwę miałam, jak czytam, to czytam, jak przestaję, to potem trudno mi się wciągnąć na nowo. Bo tak już mam, że książkę muszę przeczytać od razu, w całości, do odłożonych na zaś czasem nie wracam. 

I właściwie na dzisiaj tyle dyrdymałków.