Obserwatorzy

piątek, 8 maja 2026

pomajówkowo.........................

 Od soboty aż do dziś była piękna pogoda "na krótki rękaw". Dziś jest zimno i siąpi deszcz. Nie mam nic "przeciwko", bo susza jest i deszcz potrzebny. Nie tylko roślinom, ale strażakom gaszącym pożar Puszczy Solskiej. Ale przydałaby się solidniejsza ulewa, bo taka kapanina biedna niewiele może.

W sobotę rzuciło nas do Rymanowa. Potrójna okazja - imieniny i urodziny mężowskiego brata, i majowy weekend.

W sobotę "tradycyjne grillowanie" i spotkanie rodzinne, w niedzielę wypad na kawę i lody do parku zdrojowego. 

Do domu wracałam ledwie ciepła z powodu grillowego jedzenia. Dopiero leki na niestrawność przywróciły mnie do normalności.

W tę sobotę będzie rewizyta. Mąż ma za tydzień urodziny i będzie przedterminowe spotkanie, bo akurat w urodziny "tamtym" wypada komunia u wnuczki.

Myślę, co by tu uszykować takiego lżejszego do jedzenia i stawiam na drób i sałatki. Mąż stawia na "gotowce" i chyba mu ulegnę, bo bez jego pomocy sama niewiele zrobię.

Z innej beczki.

Mąż zakupił kwiecie co zwie się mandevilla. Okazuje się, że to wymagająca roślina. Do ogrodu można ją wystawiać dopiero po zimnej Zośce. No i tak teraz suwamy donicą z tym kwiatkiem "w te i we w te", bo jest wrażliwa na zimno i na noc zabieramy ją do domu. To skutek zaufania pana małżonka do pań sklepowych, które mu "doradzają" przy zakupach. Kwiatek drogi, już trochę zmarniał, mam nadzieję, że może się uchowa.


No i to by było tyle na dziś. Do następnego....................................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz