Obserwatorzy

niedziela, 30 listopada 2025

Niedziela

 Niedziela nudna jak zwykle. 

Pielęgnacyjne zabiegi nogi.

Serial w Netflix.

Bardzo słodka galaretka (wykonanie mężowskie) z rodzynkami, gruszkami z kompotu i kostkami ptasiego mleczka. Wyjadłam pół tego czegoś z pucharka, więcej nie dało rady. 

Niedzielne "łącza" z rodziną. Szwagier, mąż mojej siostry, w kiepskim stanie. Młodszy syn po operacji nosa. Starszy dzwonił z zapowiedzią o podrzuceniu nam psa do  zaopiekowania.

Może "tutejsze" dzieci przyjadą w święta. Jadą gdzieś w tropiki na 2 tygodnie, nam zostawią psa pod opieką. Właściwie to pod męża opieką, ja na dwór teraz nawet nie wyjeżdżam. Wracać mają w środku wigilijnej nocy. Pewnie przyjadą prosto z lotniska. Może tym razem poświętujemy z rodziną. Pewnie krótko, ale zawsze to coś.

Przed świętami mam dwa wyjazdy i jedno zaproszenie na imprezę. Wyjazdy do lekarza (9 grudnia) i na testy (23 grudnia). Planujemy koleżeńskie spotkanie opłatkowe.

Zaproszenie na 8 grudnia - z okazji 50 rocznicy zawarcia małżeństwa. Mamy dostać medal "za zasługi",  o czym zawiadomił nas były prezydent i jego kancelaria już pół roku temu. Obowiązkowo msza w kościele, potem obiad w naszej miejscowej restauracji "doraźnej". Biała Róża. Doraźnej, bo nie jest czynna normalnie, tylko z okazji imprez na zamówienie.

Zdjęcia i listy prezydenckie zamieszczę, o ile mi się uda, w relacji z imprezy. 

Zapowiedzieli się też goście imieninowo-świąteczni. To brat męża z żoną i może też siostra męża. Impreza będzie kombinowana. Trochę tradycyjnych potraw świątecznych i obiad imieninowy. W same imieniny obiad stawia nam miasto.😂 Mam zrobić swoje "popisowe" danie - postną kapustę z grochem i grzybami.

A dziś jeszcze mnie czeka pielęgnacja nogi i może uda mi się coś obejrzeć w telewizorku, o ile mnie sen nie zmorzy.

Postanowiłam, że od czasu do czasu wrzucę tu jakieś swoje wspomnienia. Mam typowe objawy starzenia się. Pamiętam mnóstwo rzeczy z dzieciństwa, średni okres życia tak jakoś nie bardzo, a w dzień bieżący  mocno się nieraz muszę zastanawiać, czy np. rano wzięłam swoją porcyjkę dragów, czyli tabletki. Tak więc wspomnienia będą "tematem zastępczym", jak codzienna  szara nie da mi powodu do popisów pisarskich.

W tym tygodniu miałam jedną "przygodę". O mały włos nie spróbowałam jak to jest, gdy się ma głowę w klozecie. Coś tam podnosiłam z podłogi w łazience i pchnęło mnie akurat głową w stronę muszli klozetowej. Na szczęście wyratowałam się z opresji opierając się na spłuczce. Ale sceny z filmów, w których "namaczają" kogoś w klozecie, ciągle mi siedzą w głowie.

Dziś chodzi za mną piosenka "Hawana", próbowałam znaleźć na YT, no i się nie udało!

Do następnego..................................



 


piątek, 28 listopada 2025

zawiesiłam się........................

 Napisałam pół posta, ale się zawiesiłam na zdjęciach. Schował mi się pasek narzędzi i nie wiedziałam, jak go przywrócić. To, co napisałam - wykasowałam. Druga próba.


  • W ramach wprawek wstawiłam zdjęcia swoich grudników, które zakwitły w listopadzie i teraz już przekwitają.
Mizerne są bardzo, a mają już dobrych parę lat. Wyglądają tak samo (kwiatki). Jak się dobrze przyjrzeć, to delikatnie się różnią odcieniami. Jeden jest bardziej łososiowy, drugi bardziej cyklamenowy. Za to pączki wypuszczają różne. Jeden białe, drugi różowe.

Pasek się znowu schował, a ja na razie się poddaję. Muszę się skonsultować z jednym z synków.

Do następnej próby..............................


wtorek, 25 listopada 2025

kopanie się z koniem..............

 Brak umiejętności mi doskwiera. Nie wiem gdzie szukać różnych funkcji, żeby jakoś się rozpatrzeć w tym miejscu. 

Wczoraj udało się wstawić zdjęcie, ale do posta, a chciałabym żeby było na "otwarcie" bloga. 

Może metodą prób i błędów coś wykombinuję. 

poniedziałek, 24 listopada 2025

wprawka

powroty................

Zaczęłam pisać tego bloga ładnych parę lat temu.Popełniłam 2 wpisy. Z powodów niewiadomych jakoś zaniechałam pisaniny. "Zawrzało i zgasło". To kolejna próba. Będzie to zwyczajna pisanina o wszystkim i o niczym, ot takie wynurzenia emerytki w podeszłym wieku, "uziemionej" na wózku. Dzisiaj to tyle, na razie jeszcze wena gdzieś tam się czai za mną, ale może wyjdzie z ukrycia. Do następnego........................

piątek, 7 czerwca 2013

moje "epokowe" odkrycia...

Moje "odkrycie" pierwsze dotyczy ogrodnictwa! Jako początkująca ogrodniczka wpadłam wczoraj na "genialny" pomysł, który pewnie wszystkim, co się grzebią w ziemi jest doskonale znany!
Otóż postanowiłam przygotować sobie miejsce na rabatkę kwiatową! Ale takie zarośnięte  to miejsce wybrałam, że motyczką bym się do następnej wiosny nie "dorobiła". Obkopałam więc kształt tej rabatki łopatą (wbijałam miejsce, przy miejscu, odchylałam trochę darń, i tak w kółko!). Potem zdejmowałam darń już przy pomocy motyki, po sporym kawałku. Zwijała mi się w rolkę!!! W ten sposób grzędę miałam gotową za godzinkę! Normalnie zajęło by mi to tydzień! Bo dziabałabym ( jak dotąd!) motyczką i wydłubywała pracowicie wszystkie chwasty i chwaściki!!!!
Drugie moje "odkrycie" dotyczy wagi (mojego ciała!) z którą walczę( albo udaję, że walczę!) przez większość swojego dorosłego życia! Otóż waga spada proporcjonalnie do zawartości lodówki. Im mniej w lodówce, tym waga niższa!!!! Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!!!!Pewnie to "odkrycie" też jest doskonale znane wszystkim"puszystym".
Jak coś jeszcze odkryję, to zapiszę!

środa, 5 czerwca 2013

początki...

Postanowiłam zacząć pisać!!!Na razie tak do szuflady !!! Mam potrzebę niepohamowaną przelewania swoich różnych przemyśleń!!! Zobaczymy, jak mi pójdzie ta pisanina!