Moje dolegliwości zerwały mnie dziś ( a właściwie to wczoraj💤) o trzeciej. I tak się bujam.
Mężowi moje bujanie spać nie dało i też się zerwał przed świtem - przed piątą.
No to co, to wzięliśmy się do kucharzenia. Ugotował się groch, grzyby i kapusta na kapustę wigilijną. Teraz jeszcze udusić cebulę, doprawić, i niech się dusi.
Może jeszcze jakiś placek popełnię, a potem będę odsypiać. Oprócz zaplanowanego ciasta zwanego "korą dębu" kusi mnie też piernik Ewy Wachowicz. Przepis łatwy, może mnie skusi.
W dzień pewnie będę odsypiać zarwaną noc, ale na razie jeszcze mnie nie łamie. To sobie latam po socialach.
Oj, współczuję dolegliwości, Maniu 💞 Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTe rożne dolegliwości zatruwają nam życie. Ja dziś rano szybko wskoczyłam na wagę, tak kontrolnie, a jeszcze szybciej z niej zeskoczyłam. O matko i córko, znowu pnę się w górę, pozdrawiam C. Muszę poczytać co zrobić. żeby nie komentować jako Anonimowy.
OdpowiedzUsuńTeż muszę poczytać co zrobić z tą anonimowością. Bo jestem zalogowana, a komentarza podpisać blogger nie pozwala. Epestka
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Maniu. Zdrówka życzę . Buziaki.
OdpowiedzUsuńKory dębu nie kojarzę, ale zapewne pyszna :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń