Obserwatorzy

wtorek, 30 grudnia 2025

takie tam..................

 Mamy  mieć dziś wizytę duszpasterską.

W oczekiwaniu:

- mąż nie pojechał po zakupy, chleb upiekł sam, reszta jedzonka jeszcze się tajniaczy w lodówce, 

- zjedliśmy byle jaki obiad na szybko: smażone wczorajsze ziemniaki, jajko sadzone i ogórek kiszony (no bo nie wiadomo czy przyjdzie i  kiedy przyjdzie, więc się nie rozkładamy z gotowaniem, kolacyjką się niedobory uzupełni).

- uporządkowałam swoją  jedną szafę i jedną komodę, 

- przeczytałam poradnik bezpieczeństwa, który mi państwo przysłało,

- nastawiłam pranie, 

- odbyłam poświąteczną rozmowę z siostrzenicą,

- wymyślam atrakcje dla angielskich, mają przylecieć w połowie lutego - na tydzień(!!!),

- ułożyłam 3 obrazki z puzzli i dwa pasjanse, 

- chyba się wezmę za czytanie.

Jutro sylwester. Nie wiem czy dotrwam do północy, żeby wypić po kieliszku szampana. Dziś znowu miałam 3 godziny przerwy śródnocnej.



7 komentarzy:

  1. Nie pasuje mi, że mam skakać tu i tu

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze odkąd usunęłam swojego bloga to jestem anonimem

    OdpowiedzUsuń
  3. Maniu uwielbiam Twoje określenia :) Tajniaczyć w lodówce podkradam .Miłego przygotowywania do sylwestrowego hihi szaleństwa.Pozdrawiam Sarunia

    OdpowiedzUsuń
  4. Od końca czytam Twoje zapiski, Maniu 😉 Dobrze pamiętam to sztywne "oczekiwanie na księdza". Cała chałupa na baczność wiele godzin, bo nie wiadomo, kiedy przyjdzie. Od kiedy nie przyjmujemy wizyt "duszpasterskich" , jest spokój, który sobie bardzo cenię.

    OdpowiedzUsuń