Obserwatorzy

wtorek, 9 grudnia 2025

informacyjnie................

 Oj ciężko mi się było zebrać do napisania czegokolwiek. 

Wydarzyło się jednak coś w moim monotonnym żywocie, to jest okazja do rozkręcenia się.

W niedzielę przyjechali synostwo w komplecie - syn, synowa i wnuczka. No i piesek. Przyjechali późno, poherbatkowali, wymieniliśmy trochę "informacji", zostawili pieska i pojechali szykować się do wyjazdu. Dziś już lecą gdzieś tam w tropiki. Wrócą w noc wigilijną, to może w tym roku chociaż trochę poświętujemy nie tylko we dwoje. Będzie okazja do ubrania choinki i naszykowania sterty jadła.

W poniedziałek świętowaliśmy 50 lat związku małżeńskiego. Rodzinnie świętowaliśmy 5 lipca. Mieliśmy party ogródkowe w naszym sadzie.

Wczoraj świętowaliśmy gminnie. Urząd organizuje co dwa lata takie święto (żeby było więcej uczestników?). Było 28 par małżeńskich + notable.

Najpierw obowiązkowo uroczystość w kościele. Msza, przemowy i odnowienie (?) przysięgi.

Potem w restauracji część świecka. Przemowy, toast i dekoracja . Medale za "zasługi", dyplom, kwiaty, prezent, fotki z notablami. 

Atmosfera miła, ale jubilaci stonowani. Bez szaleństw. 

Obiad, deser i tort okolicznościowy . 

Przygrywał dyskretnie zespół młodych muzyków. Podobało mi się. Klasyczne przeboje polskie i światowe swingujące albo jazzujące. Jeden z uczestników miał ochotę na tańce, reszta jednak się nie wychylała. Po obiedzie towarzystwo zaczęło powoli się rozchodzić, no to i my się ewakuowaliśmy. Ale cały dzień wypełniony. Potem już tylko herbatka, serial i spanko.

Panie były wystrojone odświętnie. Suknie w różnych kolorach, plisowanki. Fryzury prosto od fryzjera. (Jak to mawiała moja siostra - świąteczne "grempliny" przyodziały. Młodzi to chyba nawet nie wiedzą co to te "grempliny".  Tak naprawdę to coś, to kremplina,  materiał półelastyczny na suknie. Noszony w ubiegłym stuleciu. Żartuję sobie w tym momencie), panowie w garniturach (na ogół). Cały przebieg uroczystości obfotografowano, a burmistrz zrelacjonował na fejsbuku.

Wczoraj też były moje imieniny. 

Niestety, rodzina z życzeniami zapomniała się wychylić. Starszy syn z przychówkiem zaaferowany kończeniem pilnych prac w gospodarstwie i wyjazdem, młodszy jakoś zupełnie zapomniał, co mu się wcześniej nie zdarzało. Mąż przypomniał sobie dziś rano (lepiej późno😊 niż później). Siostra zaabsorbowana chorobą męża. Tylko siostra męża zadzwoniła w niedzielę, bo wiedziała, że w poniedziałek będziemy się ceremoniować. 

No i koleżanki telefoniczne dopisały. Takie, z którymi mam kontakt telefoniczny właśnie przy okazji imienin, świąt, itp.

Dziś miałam dzień wyjazdowy. Wizyta kontrolna u neurologa. Z  wynikami badań. Szybko poszło, spotkań koleżeńskich nie umawiałam , bo pogoda pod zdechłym Azorkiem. Lało bez opamiętania przez całą drogę  "w te i nazad". Wycieraczki ledwie nadążały wycierać to mokre z szyb. Następna wizyta - najbliższy wolny termin - maj.

Święta prawie tuż za miedzą, a ja jeszcze nie krzątam się w ogóle. Ale od jutra chyba zacznę, bo na weekend przyjadą goście "przedświąteczni". Będzimy opłatkować i wigiliować.

Zrobiłam już listę zakupów i do garów, jak tylko mąż te zakupy przywiezie.

Piesek zaopiekowany, grzeczny. Chodzi 3 razy na spacery, resztę czasu spędza, śpiąc na kanapce albo w swoim legowisku. Oby tak dalej. 

No  i to by było chyba na tyle tych dzisiejszych dyrdymałków. 

Na koniec prośba do odwiedzających a nie komentujących. Ujawnijcie się od czasu do czasu, bo było by mi miło wiedzieć, kto mnie "odwiedza".

12 komentarzy:

  1. Melduje się October 🫡 Chętnie (jak zwykle) zaglądam ☺️

    OdpowiedzUsuń
  2. Maiu z okazji tak pieknych godow życzę Wam przedewszystkim dużo zdrowka i duzo milosci na Wasza wspólną droge zycia💝.Twojego bloga sobie zapisalam ,bo uwielbiam Ciebie czytac.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego co najlepsze na kolejne wspólne lata oraz wszystkiego co najpiękniejsze z okazji imienin, dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli sporo się dzieje :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maniu! nie masz takiej monotonni. U Ciebie zawsze się coś dzieje, i przede wszystkim pięknie opisane. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Ja jeszcze w Szkocji, a moi już mi zaplanowali ferie z Montisiem. Też piesek tylko bardziej wymagający od Twojego (Border Coli). Maniu to ja ckopiec2013

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Cecylko! Szkocji Ci oczywiście zazdroszczę. 💕

    OdpowiedzUsuń